loading

Moja muzyczna droga


Pochodzę z rodziny muzyków (tata-skrzypek, mama-gitarzystka). Pod okiem Tatusia szkoliłam się w grze na skrzypcach. Nie było to łatwe, ale po latach jestem ogromnie wdzięczna za ich trud w moje muzyczne wychowanie. Dali mi szansę wyboru ścieżki muzycznej, wspierali mnie, ale też wymagali i towarzyszyli. Nie raz miałam ochot przerwać edukację. Nikt nie lubi długo ćwiczyć, czekać na rezultaty miesiącami. Tylko dzięki wsparciu rodziców mogłam znaleźć w sobie tyle motywacji i determinacji, żeby nie zrezygnować.
Od najmłodszych lat mój Tata zabierał mnie co piątek do Filharmonii. Mogłam z wysokiego balkonu obserwować instrumenty, zbierać autografy od muzyków światowej klasy, podglądać przygotowania do koncertu i próby. Atmosfera muzyki była dla mnie czymś normalnym i wcale nie miałam poczucia powagi i wyższości muzyki klasycznej. Poza muzyką klasyczną, w domu słuchało się dużo dobrej muzyki popularnej, np. Michaela Jacksona, ABBA oraz jazzowej. Rodzice kupowali nam także czarne płyty z Akademią Pana Kleksa i innymi słuchowiskami.
Gdyby cofnąć się jeszcze do czasów sprzed szkoły muzycznej w pamięci mam kołysanki Mamy, wymyślane piosenki na bieżąco w czasie spacerów, gotowania, zabawy i moje występy śpiewacze w salonie z zepsutym mikrofonem. Muszę dodać, że nie byłam wcale przebojowym dzieckiem, a raczej trzymającą się spódnicy małą dziewczynką.
 
Dlaczego chciałam Ci to opowiedzieć?
To doświadczenie pokazało mi jak ważną rolę mają rodzice w muzycznym rozwoju dziecka.
Jak dzięki muzyce można się otworzyć.
Jak dziecko chłonie mocno to, co mu podajemy na talerzu i wartościuje w oparciu o częstotliwość powtórzeń.
I jak ważna jest różnorodność środowiska muzycznego oraz jego jakość.
Właśnie między innymi dzięki moim rodzicom powstała Pani Rytmika!

Comments are disabled.